Zwykle zaczyna się od cichego pytania.
Może po przeczytaniu artykułu. Może po rozmowie. Może po tym, jak diagnozę otrzymało dziecko, partner lub przyjaciółka.
„Czy ja też?”
W moim przypadku, to pytanie kiełkowało długo.
Bo przecież potrafię rozmawiać z ludźmi. Bo nauczyłam się dopasowywać. Bo przez lata byłam tą „ogarniętą”.
Ale w środku… często było mi za dużo.
Za głośno. Za tłoczno. Za intensywnie.
I nikt nie widział, ile to wszystko kosztuje mnie energii.
Spektrum. Co to właściwie znaczy?
Autyzm nie jest chorobą. To sposób, w jaki funkcjonuje nasz układ nerwowy.
Inaczej przetwarzamy informacje, inaczej reagujemy na bodźce, inaczej przeżywamy relacje.
Nie „gorzej”. Po prostu inaczej.
Dlatego mówi się dziś spektrum autyzmu — bo każda osoba na tym spektrum jest inna.
Jedna może być bardzo towarzyska, inna potrzebować samotności. Jedna świetnie funkcjonuje w pracy, inna potrzebuje wsparcia w codzienności.
Czym różni się spektrum u kobiet?
U kobiet autyzm bywa mniej widoczny.
Bo od małego uczymy się „jak trzeba się zachować”.
Bo często jesteśmy mistrzyniami dopasowania – kosztem siebie.
Możesz być mamą, terapeutką, nauczycielką, osobą „ogarniającą” – i wciąż czuć, że coś w środku nie klika.
Kobiety częściej:
- maskują – uczą się społecznych zachowań „na pamięć”,
- dostosowują się kosztem siebie, by „nie odstawać”,
- są diagnozowane późno (czasem dopiero po 30., 40., 50. roku życia),
- odczuwają silne wypalenie – bo ciągłe udawanie męczy.
Nie trzeba mieć „pełnego pakietu objawów”, by być w spektrum.
Nie trzeba spełniać cudzych wyobrażeń o tym, jak „wygląda autyzm”.
Co może Cię skłonić do zadania tego pytania?
- Od dziecka czułaś się „inna” – nie pasująca do grupy.
- Masz trudność z small talkiem, ale głębokie rozmowy dają Ci skrzydła.
- Masz swoje „ulubione tematy” – które pochłaniają Cię bez reszty.
- Bodźce (dźwięki, światło, zapachy) bywają przytłaczające.
- Czujesz silną potrzebę rutyny, planu, przewidywalności.
- Emocje innych ludzi wchłaniasz jak gąbka – i długo je nosisz.
- Potrzebujesz samotności, ale boisz się izolacji.
- Co może być znakiem?
- Jako dziecko czułaś się inna. Obserwowałaś grupy, nie do końca czując się częścią.
- Masz swoje „tematy”, które fascynują Cię totalnie – i możesz o nich mówić godzinami.
- Jesteś bardzo wrażliwa na światło, dźwięki, zapachy – czasem aż do bólu.
- Wyczerpują Cię spotkania towarzyskie, ale boisz się samotności.
- Czasem czujesz, jakbyś „grała kogoś”, by być akceptowaną.
- Masz potrzebę przewidywalności. Zmiany potrafią Cię wytrącić na długo.
Jeśli coś w Tobie mówi: „To o mnie”, to bardzo możliwe, że warto się przyjrzeć temu bliżej.
To wszystko nie oznacza od razu diagnozy.
Ale może być zaproszeniem, żeby siebie lepiej poznać. Przyjrzeć się. Zatrzymać.
Bo świadomość nie zamyka.
Świadomość uwalnia.
Co możesz zrobić?
- Zacząć czytać. Pytać. Rozmawiać.
- Sięgnąć po książki, podcasty, blogi (jak ten).
- Obserwować siebie w codzienności.
- Rozważyć konsultację u specjalistki_ki od dorosłych kobiet w spektrum.
Nie potrzebujesz zgody z zewnątrz, by zacząć siebie poznawać.
Możesz zacząć od szeptu. Od „może tak”.Bo Twoje odczuwanie świata ma znaczenie.
Bo to, że się zatrzymasz, jest aktem odwagi.
Jeśli uważasz, że to, co robię ma sens możesz wesprzeć moje działania stawiając mi wirtualną kawę tutaj : https://buycoffee.to/spektrummama
z czułością,
Spektrum Mama

Dodaj komentarz